Lewandowski nie może jeszcze negocjować!

W polskich mediach coraz częściej pojawia się temat transferu Roberta Lewandowskiego. Ba, można by rzec, że jest to główna pożywka dla dziennikarzy. Niestety, ktoś się w tym wszystkim gubi.

Najłatwiej byłoby stwierdzić, iż czynią to przedstawiciele mediów, tak polskich, jak i zagranicznych. Mowa o rzekomych negocjacjach kontraktowych napastnika reprezentacji Polski oraz Borussii Dortmund.

Przypomnijmy zatem, iż piłkarz ma kontrakt ważny do końca czerwca 2014 roku. Zatem jeszcze przez 1,5 roku umowa obowiązuje, a gracz nie może jeszcze ot tak rozmawiać z innym klubem o nowej umowie.

Umowa byłego gracza Lecha Poznań znajduje się zatem obecnie w tak zwanym okresie chronionym. Przyjmując zatem, iż jego obecny kontrakt nie zawiera żadnych dodatkowych postanowień umożliwiających zawodnikowi jednostronne rozwiązanie umowy (klauzuli wykupu), piłkarz naruszając umowę w tym czasie, ryzykuje nie tylko roszczeniami o należną Borussii rekompensatę pieniężną i sankcjami sportowymi wobec swojej osoby, ale również ograniczeniem uprawnień do gry dla nowego klubu w kolejnym sezonie. Niezależnie bowiem, iż piłkarz może zostać zawieszony w takim wypadku na okres od 4 do 6 miesięcy, to konsekwencje sportowe może ponieść także „kuszący”, czyli potencjalny kontrahent, który ryzykuje wówczas zakazem rejestrowania nowych zawodników, zarówno w zakresie transferów krajowych, jak i międzynarodowych, przez dwa okresy rejestracyjne po naruszeniu umowy (art. 17 ust. 4 Regulaminu FIFA w sprawie Statusu i Transferu Zawodników). Czym to się to ma zatem prawo skończyć? Nawet zakazem rejestrowania - nie świadomych takich praktyk - nowych graczy!

Pamiętajmy zatem podstawową zasadę obowiązująca w całym piłkarskim świecie, iż co do zasady „zawodowiec może zawrzeć umowę z nowym klubem tylko, jeżeli jego umowa z obecnym klubem wygasła lub wygaśnie w ciągu sześciu miesięcy. Wszelkie naruszenie niniejszego przepisu podlega odpowiednim sankcjom” (art. 18 ust. 3 Regulaminu FIFA w sprawie Statusu i Transferu Zawodników).

W całej sytuacji należy zatem domniemywać, że Lewandowski albo dostał zgodę na negocjacje od mistrza Niemiec, albo media wprowadzają odbiorców w błąd. Obie wersje są przy tym równie prawdopodobne. Nikt chyba nie podejrzewa, że piłkarz i jego pełnomocnicy, a także poważne renomowane kluby, jakimi są bez wątpienia Manchester United FC, czy Juventus Turyn podejmują rozmowy z graczem za plecami jego obecnego pracodawcy. W świetle grożących im konsekwencji jest to po prostu nierealne.
Trwa ładowanie komentarzy...